JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Czy to prawda, że audiobook jest lepszy od książki?

Dodano: 2010-11-19
Od wielu lat przewija się dyskusja, której istotę można streścić w enigmatycznym pytaniu: książki tradycyjne czy w wersji elektronicznej? Wystarczy zajrzeć w jedno takie miejsce, w którym toczy się zaciekła wymiana zdań na sformułowany powyżej temat, aby szybko przekonać się, że jej końca nie widać. Polemiki ciągną się zdanie po zdaniu i zogniskowane są w zasadzie w całości wokół wad i zalet jednej i drugiej formy czytania. Trudno jest więc wyciągnąć w tej kwestii jakieś optymistyczne wnioski, skoro całość dyskusji sprowadzić można do pytania: co było pierwsze, jajko czy kura? I być może brzmi to niepokojąco, czy też nasuwa myśli podszeptujące zbagatelizowanie problemu, to jednak jedno jest pewne: uzyskanie w tej materii jakiegokolwiek kompromisu graniczy z cudem. Nie dziwmy się temu, skoro i jedni, i drudzy mają rację.

Wokół dyskusji

Pierwsza rzecz, jaką da się zauważyć śledząc dyskusje poświęcane książkom elektronicznym jest taka, że na dobrą sprawę niezwykle mało jest głosów, które wyraźnie opowiadałyby się wyłącznie po jednej stronie sporu. Większość zauważa zarówno wady, jak i zalety audiobooków oraz e-booków.
  
Wśród argumentów "za” i "przeciw” dostrzec można pewną różnorodność co do ich charakteru. Są takie, którymi można operować, by tak rzec, na dwóch frontach. W zależności od tego, w jakiej konkretnej sytuacji użyjemy danego argumentu, stanie się on dla jednej ze stron wadą bądź zaletą. I tak też na przykład mówi się, że z czytaniem książki w wersji elektronicznej wiąże się brak wygody w postaci wymuszonej, sztywnej pozycji siedzącej przed komputerem, a tymczasem, wchodzą na rynek nowe nośniki typu Amazon Kindle czy Sony Reader specjalnie stworzone na potrzeby czytania książek elektronicznych. Niezbyt wielkich rozmiarów czytniki są bezpieczne dla ludzi, nie pogarszają wzroku, a przy tym umożliwiają lekturę np. w tramwajach, autobusach czy innych mniej przystosowanych miejscach, przez co stają się równie wygodne, co książki zapisane w formacie MP3 do słuchania. Niemniej jednak nośniki, o których mowa nie są w takim samym stopniu powszechne, co komputery, toteż ich cena staje się niezbyt przystępna. Co więcej, argument mówiący, że książki elektroniczne są tańsze i to zarówno ze względu na ich produkcję, jak i sam zakup, automatycznie upada pod ciężarem drogich odtwarzaczy.



Kwestia kolejna: zagorzali zwolennicy książek elektronicznych dopatrują się ich przewagi nad tradycyjnymi woluminami w sposobie przechowywania czy transportowania oraz większej mobilności w trakcie korzystania. Ci drudzy zaś bronią książek tradycyjnych, używając właściwie tych samych argumentów. Jak to się dzieje, że obie strony mają rację? Otóż rzecz tkwi w indywidualnych preferencjach, upodobaniach czytelnika, a także konkretnych okolicznościach towarzyszących lekturze. Książkę elektroniczną trudno będzie czytać na przykład na plaży, wśród wielu ton piasku i wody zagrażającej prawidłowemu funkcjonowaniu elektronicznych, z drugiej strony, podczas długoterminowych wyjazdów uciążliwe i mało atrakcyjne okaże się ciągłe wożenie ze sobą wielu ciężkich, opasłych tomów, gdy pod ręką znajdą się pliki bądź płyty zdolne pomieścić połowę domowej biblioteki. Ponadto argument, który każe widzieć zaletę książki czytanej w tym, że można słuchać lektury w trakcie wykonywania innej czynności jest tyleż trafny, co wątpliwy. Jaka część osób spośród tych, które w danym miejscu mają słuchawki na uszach, słucha aktualnie Tołstoja, Kinga, Rowling czy jakiegokolwiek innego autora? Czy przypadkiem zdecydowana większość nie wybiera w tym momencie ulubionej muzyki? I czy wśród tych, którzy słuchając czytaną przez aktorów książkę, wykonują przy okazji inne pożyteczne czynności, czy wśród nich nie ma tak naprawdę samych czytelników zawodowych? Widząc kogoś, kto czyta książkę papierową, wie się na pewno, że ją czyta. To jest argument, co do którego wątpliwości nie ma się żadnych. 

Oczywiście rację mają ci, którzy mówią, że w deszczu czy podczas gęsto padającego śniegu książki tradycyjnej czytać niepodobna, bo ulegnie 
zniszczeniu, ale czy nie jest tak, że ta wyjątkowa okoliczność pozwala nam myśleć o książkach elektronicznych, jako znakomitym uzupełnieniu dla tradycyjnych metod czytania? Tym sposobem zbliżamy się do kwestii następnej, która wymagałaby odnalezienia w tym całym chaosie miejsca dla najmłodszych czytelników, czyli dzieci. 


Wśród dzieci

Fakt, że popularność książek elektronicznych i czytanych rośnie, że do księgarń zgłaszają się klienci, którzy coraz częściej pytają o tego typu wydania, może dowodzić wielu rzeczy, ale wśród nich jest jedna niepokojąca, która każe przypuszczać, że nadal operujemy kategoriami, dzięki którym skłonni jesteśmy widzieć problem w formie mówiącej, że coś jest lepsze od czegoś innego. Taki sposób postrzegania przedostaje się do sfery myślenia dzieci. Wśród nich również zdania są podzielone. Jedno dziecko twierdzi, że woli oglądać bajki i baśnie na DVD bądź słuchać tych, które czytają w barwny, atrakcyjny sposób znani aktorzy tylko dlatego, że jego rodzice nie mają zbyt wiele czasu, aby samemu czytać książeczki swojemu dziecku, a jeśli już to czynią, to w sposób nieumiejętny. Nie jest to rzecz jasna ich wina, że nie są urodzonymi retorami, ale można przecież wykazać w tej dziedzinie odrobinę fantazji czy kreatywności. Z drugiej strony dziecko mówi, że zdecydowanie preferuje samodzielne czytanie bajek (gdy potrafi już czytać) lub przez rodziców, ponieważ w każdej chwili mama może wyjaśnić napotkany trudny i niezrozumiały wyraz, wskazać nowopoznaną literkę, opowiedzieć, co znajduje się na obrazku, a przede wszystkim pomóc zrozumieć tekst – i to jest rzecz najistotniejsza, newralgiczna, wielokrotnie podkreślana przez pedagogów i nauczycieli – czytanie ze zrozumieniem!

Nie w tym tkwi istota problemu, aby zastąpić jedno drugim, tylko dlatego, że jest lepsze, bardziej atrakcyjne i tym samym stracić to, co w czytaniu najcenniejsze. Rzecz w tym, aby spróbować zbudować pomiędzy wszystkimi możliwościami czytania jakiś harmonijny, symbiotyczny układ, który pozwoli spożytkować możliwości, które daje młodemu czytelnikowi zarówno książka elektroniczna czy słuchowisko, jak i tradycyjna lektura.

Możemy pocieszać się w nieskończoność, że zawsze lepiej jest, gdy dziecko zapozna się z obowiązkowym kanonem lektur szkolnych za pośrednictwem form elektronicznych, niż wtedy, gdy sięgnie po rozmaite streszczenia, bryki. Możemy radować się, że nasze dziecko ma kontakt z pięknym, literackim językiem, że zapozna się książkami, do których w tradycyjnej formie w ogóle by nie zajrzało. Nie pozwólmy jednak, aby te płoche zalety przesłoniły nam istotę problemu. Dziecko może przyswajać sobie wiedzę, uczyć się języka obcego korzystając z obu typów źródeł, ale przede wszystkim dziecko musi umieć poprawnie czytać i pisać, by móc swobodnie funkcjonować w świecie.


Poniżej, krótka ściągawka: 
 

E-book (eBook, e-książka) – tekst zapisany w formie elektronicznej, który możliwy jest do odczytania na specjalnych urządzeniach przenośnych lub stacjonarnych. Ich korzyścią jest możliwość aktualizowania treści za pomocą połączenia z Internetem. E-książką jest nawet zwykły dokument tekstowy (doc) czy hipertekst – jej sztandarowy wzór.

 

Audiobook – czyli książka mówiona to nagrany w formacie analogowym (kaseta magnetofonowa) lub cyfrowym (plik MP3, WAV, WMA, Ogg na płytach CD lub innych nośnikach danych) zapis odczytywanej przez lektora książki.



 

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.