JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Mamusiu, tatusiu – siusiu...

Dodano: 2010-10-06
Mały świat dziecka jest bardziej skomplikowany niż świat dorosłych – to jakby rozwijająca się wysepka w okalającym ją morzu potrzeb, pokus i zagrożeń. A propos morza – jedną ze spraw frapujących rodziców, a także maluszka jest pożegnanie z pieluchą. Stopniowe przechodzenie z okresu kilku miesięcy życia do kolejnych latek dziecka wiąże się z usamodzielnianiem malca przez rodziców.

Ciśnienie. Nocnik. Zdjęcie stroju. No i zdążyć... tyle na mojej głowie,ale po co to?... – zdaje się myśleć maluch. Nie dziwne więc, że zdecydowana większość dzieci przed 1,5 roku nie jest w stanie skoordynować działań, aby przyswoić sobie załatwianie potrzeb bez pieluszki. Czas, który od urodzenia potrzebuje maluch na wprawę w "obsłudze" nocniczka jest różny. Jest to w istocie sprawa indywidualna każdego dziecka. Pierwsze próby oswajania pociechy z nocnikiem powinny przypadać około 12 miesiąca życia, rok później, gdy maluszek już chodzi – można rozpocząć treningi samoobsługi tego niegroźnego przecież urządzenia.


Mokra robota
Nie tylko sama nauka dziecka w przejściu z pieluch na nocnik będzie nie lada misją, ale i zaobserwowanie zachowań malucha w momencie zbliżania się jego pieluszkowej potrzeby. Na pewno jest to proces czasochłonny, rozciągający się do kilkudziesięciu tygodni. Często stosowanym zabiegiem jest wypuszczanie dziecka po pokoju bez pieluszki i majtek, aby odzwyczaić je od uczucia, że zawsze jest coś na pupie, co pozwala mu zapomnieć o tych męczących niespodziankach. W pobliżu lepiej niech będzie dużo ręczników papierowych i mop, by wszelkie przedwczesne potrzeby można było bez nadmiernego trudu sprzątnąć... W trochę zimniejszym czasie nieocenione będą spodnie bez żadnych zapinek – będą one ułatwiały dziecku ich szybsze ściągnięcie.


Niepotrzebna potrzeba?
Początkowe niepowodzenia warto odpowiednio obrócić w słowa wsparcia – kiedy dziecko zauważy, że nawet w jednym z wielu elementów tej skomplikowanej operacji rodzic jest z niego dumny, stanowić może to niebywały impuls do jeszcze skuteczniejszych prób początkującego użytkownika usług toaletowych. Aby powoli zaznajomić dziecko z nocnikiem i stopniowo rozpocząć trening samodzielności, dobrze jest pokazać mu jego przyszły "tron", swego rodzaju oswoić z nowym urządzeniem. Można też zaproponować posadzenie na "klopiku" wpierw lalki lub misia. Jeśli maluszek sam wybrał nocnik w sklepie, może to być silny magnes przyciągający dziecko do zgłębienia tajemnicy tego przedmiotu z otworem i zarazem jest to połowa sukcesu w jego "kropelkowej misji". Nocnik już nie staje się złem koniecznym, studnią z lękliwych wyobrażeń bobasa – jedyną kwestią zostanie zgranie kilku czynności na drodze do załatwienia swej potrzeby. Czynnikiem opóźniającym odstawienie pieluch jest ich "pampersyzacja" – są wygodne, a ich zawartość nie stanowi krępującego skórę problemu dla dziecka.  Stają się - niestety - elementem codziennym, a przeto niebezpiecznie przyzwyczajającym. Gdy z czasem malec będzie zdążał ze wszystkimi drobnymi czynnościami na nocnik, dodatkową nauką stanie się też przestrzeganie zasad higieny.


Cały ten zgiełk...
Grunt to cierpliwość, niezmuszanie dziecka do korzystania z nocnika, bez nieustannego sadzania go tam i wyczucie przy niezamęczaniu malucha pytaniami "czy już?". Wesołe podejście rodzica do tej czasochłonnej kwestii jest wskazane, aż w końcu dziecku będzie nie tylko łatwiej się "wdrożyć" do nowej sytuacji, ale zaskoczyć samych rodziców i siebie w nauce awansu ze stopnia pieluszkowego szkraba na nocnikowego szeryfa. Moment tego sukcesiku dziecka mogą obwieścić fanfary w specjalnych nocniczkach lub krzyk radości maluszka dobiegający z łazienki albo i nawet odgłos spłuczki! To dopiero swoiste wejście smoka!

Błażej Polcyn

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.