JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Prawdziwe jedzenie

Dodano: 2010-10-06
Co by tu zjeść? Kolorowy cheeseburger pachnący tak smacznie, czy może czekoladowy deser lodowy w śmietankowym sosie waniliowym? Nie lada dylemat. Albo: owocowa sałatka lub warzywny sok. Dziecko nie ma żadnej wątpliwości, powyższy wybór to dla niego żaden powód do wewnętrznego rozdarcia. Opowie się za pierwszą opcją. Co na to puste kalorie, cukier w cukrze, a na koniec końców – zdrowie malucha?

Ale jak tu odmawiać dziecku tego, na co ma apetyt? Oczywiście w racjonalnych ilościach, nie przesadzając z objadaniem się malucha. Owoc zakazany smakuje najlepiej, więc jak sprawić, aby dziecko nie łamało naszych (czyli jego) żywieniowych zasad jeszcze bardziej zawzięcie?


Słodki czas, słona zapłata
Przyszłość rysuje się w naprawdę optymistycznych i słodkich barwach – zero nadciśnienia, cukrzycy, miażdżycy, próchnicy czy... wykluczenia z grupy. Zdrowie nie bierze się jednak z niczego – owe choroby wynikać mogą z przesadnego zamiłowania do cukrów czy tłustych pokarmów. Gdzie czai się smaczny wróg, jak wygrać bitwę na smaki? Czy jest się z góry na straconej pozycji, gdy przychodzi stanąć w szranki  przeciw upodobaniom dziecka? Z której stron nadgryźć ten twardy orzech do zgryzienia?
Na początek odnajdźmy "smakodajne" złoża cukru w dotychczasowych potrawach, bez niepotrzebnego go nim uzdatniania. Takimi są kukurydza, marchewka – to grupa najpopularniejszych słodkich warzyw. Pomyślmy zatem o zbytecznym dodawaniu cukru do ich wrodzonej słodkości. Po co w ogóle tyle ambarasu z tymi słodyczami, skąd ich kontrowersyjność? Sprawa jest tak naprawdę prosta jak węglowodany w nich zawarte. Te, w odróżnieniu od węglowodanów złożonych pozornie sycą, a ponadto są puszką Pandory w której czai się... nic. Żadnych witamin, zero błonnika, nic dobrego z tego nie ma, a li tylko masa tłuszczu dostarczona organizmowi. Nie ma co liczyć, że podczas szybkiego zajadania się czekoladą lub cukierkami, wytworzona przez proces żucia i gryzienia energia pozwoli spalić to, co z czasem będzie odkładać się ciele dziecka.
Jak absolutnie nie ma tu podziału spotykanego w niebezpiecznych używkach – na miękkie i twarde, tak analogicznie nie istnieją słodycze zdrowsze i obrzydliwie żarłoczne. Tak samo jak nie istnieje ten podział, również nie ma żadnego uzasadnienia częstowanie dziecka słodyczami po to, aby dostarczyć mu ciężkich, a nie cennych witamin i składników. Naturalne soki owocowe bez grama słodzącego je cukru, woda mineralna – to to, co organizm, a nie podniebienie małego tygrysa lubi najbardziej.


7 chudych lat łasucha – ?
Słodki weekend albo słodycze w nagrodę to jedna z dróg demokratycznej legislatywy wobec małych łakomczuszków. Najlepiej podejść malca, bez prób szantażu typu: słodycze za rybne danie. Jedzenie po posiłku słodkiej przekąski może się skończyć długoletnim, niezdrowym przyzwyczajaniem – każdy posiłek to tylko konieczna droga do wyczekiwanego smakołyku. Ścieżki sprytnego podstępu to jedna z dróg z walki na cukry. Można od najmłodszych lat nie zaznajamiać z niezdrowymi frykasami, ale póki jeszcze czas – kosztować dobra płynące z białek, minerałów i witamin. Warto urozmaicać obiady dziecku, a gdy chodzi już do szkoły, zrobić mu kanapki, a nie w pośpiechu wyjścia do pracy zostawiać pieniądze na szkolny posiłek. W dobie czasów batoników, oryginalnych tylko smakowo kalorycznych chipsów czy skarbów ciężkostrawnych fast foodów – można spróbować zastąpić kanapki widoczne na banerach reklamowych, tworząc je samemu w kuchni, batony budyniem, a chipsy suszonymi owocami. Tyle że dziecko preferuje cukierki nad owoc...
W poprzednich akapitach wspomniano o dosładzaniu naturalnie słodkich potraw. Pora przenieść się na inny biegun dysproporcji. Otóż nagminne używanie soli ma bardziej niekorzystny wpływ na nas, niżeli tak przyjemny na potrawy. To kwestia przyzwyczajenia, wprawne kubki smakowe bez trudu odnajdą "słoność" w mięsie, surowych warzywach, serach i pieczywie.
Co do obróbki termicznej pokarmów – należy zrezygnować ze smażenia, grillowania (przyczyna nowotworów) – na rzecz gotowania i pieczenia. Unikajmy żywności w proszku, tostowego chleba czy wszelkich mielonek – obecna w nich zbyteczna chemia nadmiernie przyczynia się do zubożenia organizmu.
Co innego – jeśli tendencja do tycia jest uwarunkowana zaburzonym metabolizmem, niż zwykłą nudą lub niezdrowym przyzwyczajeniem. Wtedy należy skontaktować się ze specjalistą lub zachęcać dziecko do ćwiczeń fizycznych i aktywności ruchowej.


Taki mały łyk smaku?
Czy sami jesteśmy dobrym przykładem dla naszego dziecka? Czy jemy tak restrykcyjnie, nie zaburzając proporcji między słodkościami a wartościowszymi posiłkami? Nie od dziś po sobie i przez siebie najtrudniej zrozumieć dziecięce pokusy, tym bardziej samemu w nie popadając. A jak słodki pączek lub pizza z zakazanego drzewa smakuje po czasie, nie każdy to potrafi sobie w porze apetytu uzmysłowić.

Błażej Polcyn

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.