JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Chęć porozumienia - wywiad

Dodano: 2010-09-29
-Największym problemem w naszym społeczeństwie jest nadal bardzo często obserwowany odbiór osób z niepełnosprawnością ruchową jako jednocześnie niepełnosprawnych intelektualnie - z mgr Jolą Stepą-Śledź, prowadzącą prywatny gabinet pedagogiczno-logopedyczny w Poznaniu (Praxis), pracownikiem z PPP dla Dzieci i Młodzieży ze Specjalnymi Potrzebami Edukacyjnymi, rozmawia Błażej Polcyn.





Zacznę nietypowo – czy może Pani na podstawie mojej mowy wskazać ewentualną wadę wymowy?

Ewentualnych zaburzeń artykulacyjnych nie wyczuwam żadnych. Popracować trzeba nad estetyką mowy.

Zatem nic nie zakłóca naszej komunikacji. Czy może Pani przybliżyć sposób pracy poradni?
Nasza Poradnia jest specjalistyczna, pracujemy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi czyli: upośledzonymi umysłowo, niedosłyszącymi i niesłyszącymi, niedowidzącymi i niewidomymi oraz z neurologicznymi schorzeniami. Obok diagnozy  i orzecznictwa na terenie Poradni zajmujemy się terapią psychologiczną, pedagogiczną, logopedyczną, prowadzone są także zajęcia grupowe. Pracuję  w zespole, który zajmuje się dziećmi z mózgowym porażeniem mózgowym i innymi schorzeniami układu nerwowego. Jako  pedagog-logopeda prowadzę taką terapię z moimi podopiecznymi. Aby zrozumieć specyfikę naszej pracy należy zdać sobie sprawę, że dziecko z mózgowym porażeniem, poprzez to, że ma ograniczone doświadczenia ruchowe z dzieciństwa, ma znacznie mniejszą wiedzę na temat otaczającego go świata. Problem nie dotyczy tylko samej mowy (chociaż jest bardzo ważny – ograniczenia ruchowe dotyczą także aparatu artykulacyjnego). My uczymy te dzieci nazywać i zrozumieć otaczającą ich rzeczywistość. Celem naszej terapii nie jest sama piękna mowa, poprawność artykulacyjna, wyraźność czy płynność. Co z tego, że będę latami ćwiczyła „r”, spółgłoski wargowe czy szeregi „szumiący, syczący, ciszący”, skoro dziecko nigdy ich nie wymówi, a w dodatku nie będzie wiedziało, co znaczy „na stole”, „pod stołem”, nie będzie rozumiało kierowanych do niego komunikatów.

Dla ludzi zdrowych wypowiedzenie wyrazu „drzewo” od razu wytwarza w umyśle jego obraz. W przypadku kogoś, kto urodził się niewidomym, wyraz ten będzie tylko wyrazem. Przez analogię, zmierzam do tego, czy uaktywnienie zdolności językowych u dzieci całkowicie niesprawnych pod względem mowy, może zbliżyć je chociażby do podstawowego poziomu komunikowania się?
Zupełnie inna jest praca z dzieckiem zdrowym, inna z dzieckiem niepełnosprawnym. Przecież zdarza się, że zdrowy człowiek ma problemy z wyartykułowaniem swoich myśli! Dziecko z wadą wymowy ćwiczy pewną głoskę, utrwala określone schematy mowne. Jemu, ale i też rodzicom, trzeba często pokazać, jak coś wywołać, jak utrwalać, jak nad czymś szczególnie pracować. Inną pracą jest korekta wady wymowy, inną nauka komunikacji. W terapii z dzieckiem niepełnosprawnym ważny jest poziom rozumienia kierowanych do niego poleceń, wykonanie zadań, trzeba zdawać sobie sprawę w tym przypadku i z ulotności wypracowywanych umiejętności. One muszą poznać świat, o którym wcześniej niewiele wiedziały. Aby wiadomości i umiejętności były trwałe, musimy  wielokrotnie  powtórzyć próby, a te bywają niestety z czasem nudne. Dlatego potrzebna jest pomysłowość, pomoce, które najczęściej dla każdego dziecka są przygotowywane zgodnie z  jego potrzebami. Sukcesem w terapii jest to, gdy widzimy, iż dziecko rozumie, że zaczyna pracować, podejmować ten wysiłek. To wtedy obustronna radość.

Czy skutki mózgowego porażenia dziecięcego (mpd) mogą być bagatelizowane? Mogą nasilić się po latach?
Niektóre dzieci mają śladowe mózgowe porażenie, stwierdzone dopiero w wieku kilku lat.  Konsekwencją mogą być trudności, które ujawnią się już podczas nauki szkolnej – niektóre z tych dzieci maja trudności z nauką czytania, z matematyką. Mamy jednak i przypadki ciężkich przypadków mpd. Gdy takie dzieci się rodzą, obok niepełnosprawności w zakresie motoryki dużej, istnieją znaczne ograniczenia w aparacie mowy: mogą nie ssać, krztuszą się jedzeniem, duszą się, nie potrafią utrzymać głowy, oddychają nieprawidłowo, język jest porażony, wargi, mięśnie policzkowe nie funkcjonują poprawnie. Już wtedy należy podjąć usprawnianie logopedyczne. Im wcześniej podejmiemy pracę nad prawidłowym ssaniem, gryzieniem, połykaniem, oddychaniem itp. tym lepszą mamy szansę w tym zakresie osiągnąć sprawność .

Czy i tu decyduje czynnik czasu, że im młodszy pacjent, tym łatwiej będzie w nim wykształcić elementarne czynności?
Oczywiście, że tak, usprawnianie podjęte wcześniej daje większe szanse na sukces. Zawsze łatwiej jest wywoływać bądź usprawniać niż zmieniać nieprawidłowe, a do tego utrwalone nawyki. Należy jednak wziąć pod uwagę rodzaj uszkodzenia neurologicznego i jego konsekwencje. W trakcie rozwoju człowieka istnieją tzw. okresy sensytywne – w określonym czasie dziecko jest gotowe na osiągnięcie pewnych umiejętności. Im człowiek starszy, tym gotowość ta jest coraz niższa, zmniejsza się plastyczność układu nerwowego, a stres i dodatkowe obowiązki powodują, iż nasz umysł nie jest tak chłonny jak wcześniej – kiedyś zdobyte wiadomości płowieją lub ulatują.

Czy sama świadomość chorego człowieka ma duży wpływ na jego upośledzenie, niedomaganie?
W przypadku każdej choroby, niedomaganiu, deficytach znacząca rolę odgrywa świadomość swojego stanu i ograniczeń. Na świadomość ma wpływ zarówno otoczenie niepełnosprawnego, przyjęcie go takim jaki jest, ale i jego poziom funkcjonowania (zależny miedzy innymi od sprawności intelektualnej). Największym problemem w naszym społeczeństwie jest nadal bardzo często obserwowany odbiór osób z niepełnosprawnością ruchową jako jednocześnie niepełnosprawnych intelektualnie.
To jest też problem dzieci z mózgowym porażeniem. Zależnie od uszkodzenia są to dzieci  o różnym stopniu niepełnosprawności w zakresie dużej motoryki. Musimy sobie uzmysłowić, że także dzieci leżące, z porażonym aparatem artykulacyjnym, których jedyną mową jest niestety bełkot, dźwięki, rozumiane tylko przez najbliższe otoczenie, mają takie same potrzeby psychiczne jak my. One  także chcą nam przekazać, co czują i co potrzebują, a  taka komunikacja jest  trudna. I tutaj od nas zależy to, na ile będziemy gotowi do podjęcia się takiego kontaktu.

Opieka nad dzieckiem niepełnosprawnym wymaga zaangażowania wielu specjalistów…
Tak, bo trzeba to dziecko leczyć,  dbać o jego rehabilitację (masażyści, fizjoterapie, itp.). Usprawnienie mowy nie jest  nadrzędne (i nie może być za takie uważane), ale jest pozostawione bardzo często na później. A powinno zostać podjęte równie szybko jak rehabilitacja ruchowa. Tak jak powiedziałam wcześniej, lepiej usprawniać niż korygować. Zdarza się jednak, że rodzice rezygnują z zaawansowanych technik leczenia, ponieważ są one dość drogie albo niedostępne. Brakuje u nas wyspecjalizowanych ośrodków, w których byłaby prowadzona kompleksowa terapia niepełnosprawnych (wszyscy specjaliści w jednym miejscu). Usprawnianie niepełnosprawnego dziecka wymaga wielkiego nakładu czasu, finansów.  Jest to dla obu stron: dziecka, ale i dla jego opiekunów – bardzo ciężka praca. Najważniejsze jest jednak dobro dziecka, rodzice pomagając mu, wkładają naprawdę wiele serca w swe działania, trzeba im koniecznie pomóc. I to staramy się czynić.

Wywiad przeprowadzony dzięki uprzejmości Pani mgr Joli Stepy-Śledz, pedagoga i neurologopedy. Panią doktor na co dzień możemy spotkać w specjalistycznym gabinecie PRAXIS, który zajmuje się terapią pedagogiczno-logopedyczną dzieci i młodzieży w Poznaniu.
 
Kontakt:
Praxis / mgr Jola Stepa- Śledź
Poznań, ul. Smardzewska 20/ 51
Tel. 604 622 319
jola@it.integro.pl  
   
www.logopedapoznan.pl www.terapiadziecieca.pl

Wywiad autoryzowany

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.