JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Zabawka komórkowa?

Dodano: 2010-09-02
Szpan, potrzeba nowego, atrakcyjnego gadżetu czy oznaka odpowiedzialności? Tu odpowiedzi nie udzieli wysłanie zwrotnego SMS-a czy darmowy pakiet rozmów do nie wiadomo kogo. Prężny rozwój technologii nie umyka również naszym pociechom. Widok małego dziecka z telefonem komórkowym nie dziwi, lecz jaka naprawdę jest jego rola w rękach małolata? Czy naprawdę jest to aż tak konieczny "bajer" w rękach coraz młodszych dzieci?



Cała sztuka w multimedialnych nowinkach polega na tym, żeby malec nie korzystał z technicznych "bajerów" bez umiaru. Tak samo ma się rzecz z popularną komórką. Tym lepiej przeprowadzić z dzieckiem rozmowę na temat istoty pragnienia takiego telefonu, gdyż prócz rachunkowych opłat, stanowi on okno na nie zawsze zaufane i pozytywne strony tego świata.

W sieci
Przy podjęciu decyzji dotyczącej zakupu telefonu, warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Komórka nie może przesłonić reszty świata i utrudniać normalnego funkcjonowania dziecka. Nie ma co kupować telefonu przed 6 rokiem życia (można kupić go również jeszcze później) – w tym okresie i tak komórka służyłaby za zbyteczną zabawkę - wszak rodzice wiedzą, co dzieje się z ich dzieckiem w pokoju obok.
Czas szkoły podstawowej może stać się dla dziecka początkiem przygody z komórką. Jeśli już kupimy dziecku telefon pamiętajmy o kilku istotnych zasadach.
Obsługa telefonu komórkowego to umiejętność przestrzegania odpowiedniego savoir-vivre'u – sposobu pisania SMS-ów, niedzwonienia w godzinach nocnych. Dobrze by było, gdyby przed zaśnięciem dziecko odstawiało na boczny tor komórkę, aby nie była jego nieodzownym talizmanem. Należy uczulić dziecko, iż w trakcie lekcji dzwonek musi być bezwzględnie wyciszony. Nie może też w publicznych miejscach afiszować się z muzyką, jaką ma w telefonie i puszczać jej głośno.
Telefon komórkowy – jedno ze wspanialszych wynalazków technologicznych jest urządzeniem delikatnym – może miewać poważne awarie na skutek zalania, obicia, ciekawskiego majstrowania, stąd też należy wraz jego zakupem nabyć pokrowiec silikonowy.

Kontakt z odpowiedzialnością
W niektórych przypadkach zdarza się, że z inicjatywą zakupu telefonu wychodzą rodzice – i często jest to chybiony pomysł, ponieważ, jeśli dziecko ma ten komfort w postaci zawożenia i odbierania  przez rodziców spod szkoły (gdzie są nauczyciele i w razie czego higienistka) to komórka w takiej sytuacji jest mało przydatna. Staje się wtedy kluczem do gier, oglądania i przesyłania wiadomości, a w efekcie do  rozpraszania – czyli rzeczy, bez których każdy maluch mógłby się obejść. Komórka używana w szkole może poczynić więcej szkód niż pożytku.
Oczywiście, telefon komórkowy najbardziej pomocny jest w nagłych wypadkach czy to najzwyklejszej potrzebie, zagubieniu w nieznanym miejscu, zmianie planów czy chorobie (niektóre sieci oferują zdalną lokalizację dziecka z komórką) – lecz bez przesady: pociecha pragnie również trochę prywatności i nie musi meldować co dziesięć minut, co robi – podczas pierwszych kolonii wydaje się, że telefon jest priorytetową rzeczą do zabrania w podróż. Nic bardziej mylnego – dziecko po pewnym czasie może nie mieć ochoty stale wydzwaniać do rodziców lub odbierać od nich w niespodziewanym momencie połączeń. Po drugie pamiętajmy, że na koloni czy obozie zawsze jest przecież opiekun.
Plusem i jednocześnie minusem komórek są opłaty – z rozpędu dziecko może w jeden dzień wydzwonić kartę lub osiągnąć duże koszty w przypadku abonamentu. Telefony na kartę mają niezaprzeczalną zaletę – uczą gospodarować pieniędzmi z kieszonkowego, bez abonamentowej studni bez dna, z której czerpane są środki również na tapety, dzwonki, gry, itp. Przekroczenie limitu na karcie może skutkować zmniejszeniem kieszonkowego lub dłuższym czasem czekania na dostanie "trochę grosza".

Ładne numery!
Jeśli właściwą intencją zakupu komórki są naciski dzieci typu "że Zosia ma, a ja nie" albo "mój model jest obciachowy" to istotna jest wtedy rozmowa – wyperswadowanie niemądrych argumentów i wysuwanie na czoło tezy o komunikacyjnej roli telefonu, a nie rozrywki multimedialnej. Młodzi "dorośli" potrafią skutecznie namieszać w głowie swym rówieśnikom w sprawach trendów czy modnych nowinek, a telefon nie będzie służył jedynie do komunikacji z rodzicami – wiemy, że małolaci potrafią być w tej kwestii okrutni (aż do skrajnych wydarzeń – samobójstwa gimnazjalistki po opublikowaniu drastycznego filmu z jej udziałem nagranego właśnie komórką).
Uatrakcyjnienia w postaci aparatu fotograficznego z kamerą, odtwarzacza MP3 należy negocjować – skuteczna jest strategia "coś kosztem czegoś", np. słabszy aparat, ale telefon z kartą pamięci, itp. Może się zdarzyć, że pierwsza komórka będzie nieodległą w czasie odskocznią do zakupu jeszcze lepszego modelu, nieważne, że była ona z początku "odjazdowa", no i droga... Warto pozostać przy stanowisku, aby zakupić telefon wyłącznie z możliwością wykonywania połączeń i SMS-owania (niestety, według badań bardzo duża liczba dzieci na pierwszy plan wysuwa cieszące oko i ucho właściwości telefonu, niż jego komunikacyjną funkcję).
Kolejna obawa rodziców przed zakupem komórki może wynikać z ryzyka wymuszeń, kradzieży cennej rzeczy z rąk bezbronnego dziecka. Warto więc głęboko rozpatrzyć moment zakupu komórki, rozmawiać z dzieckiem, aby telefon nie stał się jego towarzyszem dzieciństwa, zastępującym, a nie ułatwiającym realne kontakty z rówieśnikami.

Błażej Polcyn

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.