JestemDzieckiem.pl
Ilość: 0 

0
Zrozumieć dziecko – rzecz o płaczu i analizatorze WhyCry

Dodano: 2011-11-03
Można przeczytać stos podręczników i wysłuchać rad wszystkich znajdujących się aktualnie pod ręką babć i ciotek, ale zderzenie z rzeczywistością bywa niekiedy porażające. Mały człowiek płacze, ponieważ chce coś zakomunikować swojemu opiekunowi. Płacz jest w wieku niemowlęcym dominującym sposobem porozumienia się i nie powinno się go nigdy ignorować tłumacząc, że to manipulacje. Trzeba się nauczyć, co oznacza płacz dziecka, a nim to nastąpi, upłynie wiele niepotrzebnych łez.

Są dzieci, nad którymi opieka nie sprawia kłopotu – chętnie jedzą, lubią spać i bawić się, płaczą z rzadka, a ich rodzice doskonale odczytują ich potrzeby. Są jednak i takie, których donośny płacz rozlega się w domu często i trudno rozszyfrować, o co im chodzi. Tych drugich zdaje się być zdecydowanie więcej. Wcale nie oznacza to, że te maluchy mają fatalnych rodziców. Płacz pomaga małemu dziecku radzić sobie m.in. z nadmiarem takich bodźców jak obrazy czy dźwięki. Jest również świetnym sposobem na oczyszczenie z toksyn, które w dużych ilościach szkodzą delikatnemu układowi nerwowemu.

Co zatem robić? Można próbować po kolei wszystkiego, co nam przyjdzie do głowy – usypiania, zmiany pieluszki, karmienia albo kołysania i masowania brzuszka... A co jeśli szybko nie trafię w potrzebę? Dziecko zdenerwuje się jeszcze bardziej i jeszcze trudniej będzie je uspokoić. A może maluch jest rozdrażniony... Tylko czym i jak go uspokoić? Albo zwyczajnie kaprysi, więc niech się wypłacze i już! A może coś mu dolega? Tylko co...? Takie myśli codziennie z prędkością światła przelatują przez głowy zdenerowowanych rodziców w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego on/ona płacze? A nasze zdenerwowanie dziecko niestety wyczuwa. Do tego dochodzi poczucie frustracji i bezsilności, ponieważ mówimy sobie, że nie umiemy zająć się własnym dzieckiem... Czy jest na to sposób?

Okazuje się, że tak, że nastąpił przełom w komunikacji międzyludzkiej, a konkretnie między malutkim a dorosłym człowiekiem. Powstało urządzenie, które analizuje płacz dziecka i wskazuje jego przyczynę. Niektórzy powiedzą "ale żeby jakieś urządzenie mogło powiedzieć, czego potrzebuje drugi człowiek? Bzdura!". Na początku może trudno w to uwierzyć, ale wyniki testów nie pozostawiają złudzeń, potwierdzając wiarygodność i skuteczność analizatora aż w 95%! Może więc zamiast rwać włosy z głowy, lepiej przekonać się samemu?

Urządzenie stworzył i opatentował profesor Pedro Monagas z Politechniki Katalońskiej w Hiszpanii. Zbadał on płacz dzieci wszystkich ras i znalazł wspólne punkty, wyróżniając 5 kategorii o tym samym wzorze: dziecko głodne, znudzone, rozdrażonione, śpiące, zestresowane. Rozszyfrowanie przyczyny płaczu zajmuje analizatorowi zaledwie 10 sekund. Kategoria płaczu wskazywana jest odpowiednim kolorem. Samo urządzenie jest małe, poręczne i wygląda nowocześnie.

Należy pamiętać, by na łzy dziecka reagować szybko. Ma ono wtedy poczucie, że jesteśmy przy nim i staramy się rozwiązać jego problem. Dajemy mu czas, by się wypłakało, próbując jednocześnie wyeliminować przyczynę. Dziecko nie przestanie płakać od razu, zresztą nam dorosłym też nie jest łatwo od razu się uspokoić.

Analizator płaczu WhyCry jest niezawodny. Pozytywnie wpływa na komfort psychiczny dzieci i rodziców, pozwalając na realną radość z rodzicielstwa. Dzięki niemu szybko dowiemy się, jaką potrzebę ma nasze małe dziecko, zaoszczędzając mu zbędnego płaczu, a sobie nerwów, co pozwala na budowanie solidnych więzi. Dziecko będzie rosło w poczuciu bezpieczeństwa i zrozumienia. Dzięki temu będzie lepiej rozwijać się pod względem emocjonalnym i intelektualnym. Skuteczność urządzenia potwierdziły renomowane ośrodki naukowe.

A co, gdy dziecko podrośnie i analizator nie będzie już potrzebny? Wielu rodziców popełnia książkowe błędy, nawet o tym nie wiedząc. Nie należy zadawać pytania "dlaczego płaczesz", jest ono bowiem bardzo trudne. Małemu człowiekowi ciężko sprecyzować przyczynę. Uspokajanie na siłę (np. "nie płacz, masz cukierka"), zastraszanie (np. "jak się nie uspokoisz, nie pójdziemy na plac zabaw"), zawstydzanie (np. "taki duży a beczy"), mówienie, że nieładnie, brzydko jest płakać lub złoszczenie się na dziecko z tego powodu sprawi, że będzie ono miało kłopoty z okazywaniem uczuć,  komunikowaniem się, rozumieniem siebie, radzeniem sobie ze stresem. Będzie znieczulone na krzywdę innych i być może samo będzie krzywdzić. Do tego dochodzi również brak solidnej więzi z rodzicem. Dziecko może przestać dzielić się z rodzicem tym, co dla niego ważne i tym, co trudne, obawiając się braku pozytywnej reakcji.

Otwartość, gotowość do rozwiązania problemu, bliskość okazana przez przytulenie, nazywanie uczuć, okazanie powagi i szacunku do problemu, z którym dziecko przychodzi to najlepsze, co możemy sprezentować na dziecięce łzy. Dotyczy to także starszych dzieci.

Warto zasięgać informacji, bo dzięki nim będziemy mogli lepiej sprawdzić się w roli rodzica i mieć poczucie spełnienia. Rodzice, którzy zainwestują w analizator WhyCry, z pewnością nie pożałują swojej decyzji, ponieważ szybciej i skuteczniej będą mogli reagować na potrzeby i problemy swoich pociech, zapewniając im lepszy start.

Komentarze

ilość komentarzy: 0

Facebook:  

Temat:     

Treśc komentarza:  

Przepisz kod z obrazka: Captcha Podpis:     

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany.